Światowy Dzień Zwierząt

Witajcie,

za nami Światowy Dzień Zwierząt. Mój pierwszy z Panciami, dostałam z tej okazji wielką wędzoną kość i przez pierwsze kilka minut musiałam się jej dobrze przyjrzeć, bo nie miałam pojęcia jak się do niej zabrać 😉 Ale nie o tym chcę pisać, dzisiaj chcę Wam opowiedzieć coś ciekawego, będzie długo, ale warto 🙂 Ci z Was, którzy znają moich Panciów, wiedzą, że nie jestem pierwszym zwierzakiem, któremu pomogli.Posłuchajcie kilku historii….

Historia 1

Kilka lat temu w Lublinie moja Pancia znalazła suczkę – dużą, owczarkowatą, grzebiącą w śmietniku pod uczelnią Panci. Niewiele myśląc Pancia zawróciła sprzed uczleni i nęcąc suczkę parówką zaprowadziła ją do domu. Razem z Panciem uruchomili akcję na szeroką skalę – plakaty, ogłoszenia w internecie, telefony do schroniska – suczka była zadbana, więc byli pewni, że ktoś może jej szukać. Telefonów było mnóstwo, z całej Polski – tak wielu ludzi szukało swoich zaginionych psów. Jednak żaden z nich nie był Panciem Niuni (tak się tymczasowo nazywała). Po kilku dniach zadzwoniła Pani, powiedziała, że dostała informację ze schroniska, że ktoś ma psa, podobnego do tego, który jej zaginął. Jeszcze tego samego dnia Pani przyjechała do Niuni. Niunia była  bardzo grzeczna, ale jednocześnie bardzo smutna – całymi godzinami patrzyła się na plac zabaw, na którym bawiły się dzieci. Razem z tą Panią przyjechał jej mąż i córeczka. Jak tylko Niunia usłyszała ich głosy, zerwała się i pobiegła do nich z taką radością, jaką może okazać tylko stęskniony pies 🙂 Przywitała się z nimi i szybko pobiegła do drzwi, jakby chciała powiedzieć „Wracajmy do domu”:) Po chwili podeszła do mojej Panci, pomerdała ogonem i znowu wróciła do drzwi. Chyba chciała się pożegnać i podziękować za pomoc 🙂 Na zdjęciu Niunia 🙂


Historia 2

Moja Pancia miała kiedyś psiaka, o którym często mi mówi – owczarka niemieckiego o pięknym imieniu Lider. Pancia opowiada, że Lidzio był oczkiem w glowie całej rodziny. Spędził razem z nimi 12 lat, moja Pancia i jej brat dorastali przy nim, mogli się mu wyżalić, opowiedzieć o szkolnych problemach. Niestety, pewnej nocy Lidzio odszedł za Tęczowy Most. Rozpacz po nim była ogromna i przez dłuższy czas Pancia ponoć mówiła, że już nigdy nie będzie miała zwierzaka, bo utrata takiego przyjaciela jest bardzo bolesna. Niestety nie mam zdjęć Lidzia tutaj, więc nie mogę Wam go pokazać, ale wiem, że w domu Panci rodziców są całe albumy z jego zdjeciami. Przez 1,5 roku Pancia walczyła ze swoją tęsknotą, ponoć mówiła, że dom bez zwierzaka jest dla niej tylko mieszkaniem. Wiedziała, że trudno będzie jej mieć znowu psa, pomyśleli więc razem z Panciem o kocie. I tak w ich domu pojawił się Dantuś. Kot z lubelskiej Fundacji Felis, wtedy 6 miesięczny, puchaty, rozkoszny. Niestety Dantuś miał duże problemy z akceptacją lokatorki, która mieszkała wtedy z Panciami. Podczas wyjazdu na święta, do rodziców Panci, okazało się, że jest to dla Dantka raj – nikt nie tupie, nikt nie zostawia otwartych okien, a co najważniejsze – wszyscy rozpieszczają 😉 Po trudnych rozmowach zapadła decyzja – Dantek będzie u rodziców szczęśliwszy. Dzisiaj Dantuś ma już 4 lata, rodzice i brat Panci mówią na niego Drańtuś i to idealnie oddaje jego łobuzerską naturę. Pancia się często śmieje, że Dantek łamie schematy, bo mimo iż jest kocurem, śpi dziennie ok.2-3 h, a resztę spędza na rozrabianiu 🙂 A oto Dantuś na zdjęciach 🙂

Dantek pierwszego dnia u Panci

Dantuś dzisiaj – jak zwykle w centrum wydarzeń 🙂

Historia 3

W pewien czerwcowy poranek do Pańci zadzwonił telefon – śliczna kotka wyrzucona w jednym z lubelskich bloków potrzebuje domu tymczasowego. Pańciowie byli tydzień przed urlopem, więc wiedzieli, że mogą zająć się kotką tylko przez kilka dni. Założyli jej wątek na forum miau, szukali, ogłaszali. Pancia wysłała zdjęcie swojemu bratu, a ten zachęcił ją, żeby zaryzykowała i pokazała kotkę rodzicom. Na początku byli źli, bo przecież znają swoją córkę i jej zapędy do ratowania wszystkich stworzeń 😉 Pancia jednak zaryzykowała, wysłała zdjęcie kotki i… już po kilku dniach Dantuś miał nową koleżankę 😉 Tosia, ma dzisiaj 3 lata, kiedy ją znaleziono miała ok 8 tygodni. Tosia to prawdziwa dziewczynka – tak o niej wszyscy mówią. Delikatna, urocza, uwielbia się miziać 🙂 Zobaczcie jaka jest piękna 🙂

Tosia i Dantuś – zapoznanie 🙂

Tosia w wieku 2 miesięcy 🙂

Opowiedziałam Wam te historie z okazji Światowego Dnia Zwierząt. Historie zwierzaków,których los zmienił się jednego dnia, po jednej mądrej decyzji. Mam nadzieję, że kolejne Światowe Dni Zwierząt jak najwięcej zwierzaków będzie obchodziło wśród kochających je ludzi 🙂

Ściskam mocno, Nucia 🙂

Reklamy

Nucia poleca – Fort Bema

Witajcie, to znowu ja – Nucia 🙂 Pomyślałam sobie, że na moim blogu będę Wam polecać dobre psie miejsca. Będą to miejsca, do których zabrali mnie moi Panciowie, a w których ja czułam się naprawdę świetnie i nikt nie krzyczał, że w ogóle tam jestem. Takich miejsc mam na swojej liście kilka, będę Wam o nich pisać, kiedy nadejdą krótkie zimowe dni. Na zimowe dni najlepsze są przecież zdjęcia z wakacji 🙂 Zanim jednak sięgnę do wspomnień, polecam Wam miejsce numer 1 – Fort Bema. Byliśmy tam dzisiaj, przywitać jesień. Pogoda była taka cudna, że bardziej czułam lato niż jesień, ale Pancia mówi, że takich chwil na trawie będzie coraz mniej, bo będzie coraz zimniej. Cóż, chyba Pancia nie wie, że na śniegu też można poszaleć 😉

Do Fortu Bema wybraliśmy się z Panciami i ciocią Asią (obiecałam, że o Niej napiszę, bo też chce być znana w blogosferze;)) Było naprawdę super, mnóstwo psiaków, wesołych ludzi i nikt, zupełnie nikt się nie złościł, że jest tam tyle psów. Oczywiście pojechaliśmy z zapasem papierowych torebek 🙂 Polecam Wam to miejsce, ja na pewno jeszcze tam wrócę 🙂

Ściskam mocno, Nucia

Pierwsza górka zaliczona 🙂 Potem było takich kilkanaście, mój Pancio uwielbia biegać 🙂 Ale dlaczego tak jest, to już nasz sekret…;)

Ciocia Asia i Pancio 🙂

Nasza trójka 🙂 Pancia, Pancio i ja 🙂

Oni leniuchują, ja czuwam 🙂

No dobra, to była pozerka 🙂 Ja też się obijałam ;)))

Cudowne miejsce!

Robione pod światło, ale promieniami słońca trzeba się nacieszyć 🙂