Czy Twój zwierzak jest bezpieczny?

Każdy kto czytał „Małego Księcia” doskonale wie, że „musimy być odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy”. Odpowiedzialni za psa, kota, każde nawet najmniejsze stworzenie. Tylko czym owa odpowiedzialność jest? To chyba oczywiste, że każdemu z nas przyjdzie na myśl troska o zdrowie zwierzaka, dobrą karmę, odpowiednią ilość ruchu itp. Większość z nas pomyśli też o adresówce, a opiekunowie kotów o zabezpieczeniu okien (o gadżetach bezpiecznych zwierzaków przeczytacie na blogu Dog’s Paths). A ile % z nas bierze na siebie odpowiedzialność za zwierzaka podczas podróży?

Jak doskonale wiecie, lubimy spędzać aktywnie czas z Nucią, a co za tym idzie, często razem gdzieś wyjeżdżamy. Mamy duży samochód, więc gabaryty Nuci nie mają większego znaczenia, mimo tego od dłuższego czasu zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby poprawić jej bezpieczeństwo podczas jazdy, a jednocześnie nasze bezpieczeństwo. Pamiętam jak pewien znajomy opowiadał nam, że od kiedy ma dzieci, z jego samochodu zniknęły wszystkie przedmioty, które podczas nagłego wypadku lub hamowania, mogłyby stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa tych dzieci. Często chodziło mi po głowie, że skoro ów kolega pochował nawet zwykłe długopisy, a w jego samochodzie nie ma nic, co na wypadek hamowania mogłoby stać się niebezpieczną siłą, to co należy zrobić, kiedy wozi się ze sobą psa?

Za względów estetycznych i higienicznych, już przed pierwszą podróżą z Nucią kupiliśmy matę na siedzenie. Mata ta chroni jednak tylko tapicerkę, w żaden sposób nie chroni psa. Kilka miesięcy później, kiedy Nucia zaczęła regularnie chodzić w szelkach, kupiliśmy pasy dla psów. Szelki (nie te zwykłe spacerowe!) są tutaj warunkiem koniecznym, dlaczego to chyba nie trzeba tłumaczyć. Pasy te już kilka razy okazały się przydatne, głównie podczas nagłego hamowania. Nie wiem, jaką siłę zyskuje Nucia podczas jazdy (waży 30 kg), ale przypuszczam, że jest to ogromna liczba – nie dająca szans na przeżycie – ani jej, ani osobie na którą by spadła podczas hamowania albo zderzenia.

Innym aspektem bezpieczeństwa, o który uważam, że MUSIELIŚMY zadbać, jest informacja o psie w samochodzie. Często słyszy się historie o zwierzakach koczujących przy ulicy, w miejscu gdzie właściciel miał wypadek. OK, mogę myśleć, że mnie to nie spotka, ale wiem, że NIE MOGĘ  skazać mojego zwierzaka na taki los – skoro jestem odpowiedzialna za Nucię to na 100%. Długo szukałam jakiegoś wzoru, podpowiedzi, gdzie i jak mam przyczepić informację, że w tym samochodzie jest pies, jak ma na imię i kto (ewentualnie) się nim zaopiekuje. W swojej bezradności, po długich, bezowocnych poszukiwaniach, sama wydrukowałam taką kartkę. Wiedziałam jednak, że to nie jest to…Kilka miesięcy temu, przed kolejnym wyjazdem trafiłam na profil PsyWieź Bezpiecznie, który obecnie przeniósł się na Bezpieczna Strefa Zwierzaka. Trafiłam tam zaraz po lekturze artykułu o podróżowaniu z psem, który znalazłam na zaprzyjaźnionym blogu – tutaj Czytając kolejne zdania, miałam poczucie, że nareszcie ktoś wypowiada głośno moje obawy, że może nie jestem takim totalnym świrem wożąc psa w pasach. Zagłębiłam się w lekturę wpisów na stronie tej inicjatywy i z każdym kolejnym przekonywałam się, jak ogromna odpowiedzialność spoczywa na opiekunach podróżujących z psem. Na stronie Bezpieczna Strefa Zwierzaka znajdują się historie, które mają być przestrogą dla beztroskiego przewożenia zwierząt, a również (a może przede wszystkim) wskazówki jak wozić zwierzęta bezpiecznie. Efektem działań inicjatorów tej akcji jest też pierwszy w Polsce pakiet BEZPIECZNA STREFA ZWIERZAKA®, który można kupić tutaj.

Nie trzeba było mnie długo namawiać, odliczałam dni do startu sprzedaży pakietu, głównie ze względu na kartę ICE, czyli kartę, na której podaje się imię psa (lub innego zwierzaka), kontakt do osób, które zaopiekują się nim, kiedy nam stanie się coś złego oraz komendę, na którą należy zwierzaka przywołać. Oprócz karty w pakiecie są 3 naklejki na samochód (2 małe i 1 duża) oraz naklejka na drzwi domu (na wypadek pożaru, jest na niej informacja ile i jakie zwierzęta są w domu). Pakiet kosztuje 29 zł (w tym przesyłka), cena za „wzmocnienie” bezpieczeństwa zwierzaka naprawdę niewielka. Poniżej zdjęcie okładki pakietu (zdjęcie pochodzi ze strony BioSante VS)

Myślę, że każdy opiekun, który podróżuje ze zwierzakiem powinien zajrzeć na stronę Bezpieczna Strefa Zwierzaka. O inicjatywach jakie podejmuje p. Adam Drożdżal (Bezpieczna Strefa Zwierzaka® | BioSante VS)  jest już coraz głośniej, kilka dni temu w tvn24 pojawił się nawet filmik promujący bezpieczne przewożenie zwierzaków.

Bezpieczna Strefa Zwierzaka

My i Nucia mamy już swój pakiet Bezpieczna Strefa Zwierzaka, ale chcemy też obdarować kogoś z Was kolejnymi pakietami. Co trzeba zrobić? Wyślijcie zdjęcie, na którym pokażecie JAK DBACIE O BEZPIECZEŃSTWO SWOICH PSÓW NA SPACERACH I W PODRÓŻY? Zdjęcia można wysyłać na adres: nuciejka@gmail.com, z tytułem „Bezpieczny pies”. Regulamin konkursu:

1. Konkurs trwa od 24.09.12 do 10.10.12r.

2. Rozstrzygnięcie nastąpi 12.10.12r. Wyniki opublikowane zostaną na blogu i na stronie naszej stronie na Facebooku

3. Tematem zdjęcia powinna być troska o bezpieczeństwo psa – na spacerze, w podróży (samochód, pociąg etc.), do zdjęcia proszę dołączyć opis. (Gdyby to był konkurs o kotach, czekalibyśmy np. na piękne kocie sylwetki na tle siatki w oknie 😉 w przypadku psów też jest kilka „okazji”, ale to już pozostawiamy Waszej pomysłowości;))

4. Każdy uczestnik może przesłać 1 zdjęcie

5. Nagrodzone zostaną 3 najlepsze „treściowo” zdjęcia.

6. Nagrodami w konkursie będą:

I miejsce

Kong Classic (rozmiar dobrany do psa zwycięzcy) + pakiet Bezpieczna Strefa Zwierzaka

II miejsce

MIX zdrowych, naturalnych ciasteczek dla psa (dwie paczuszki ze zdjęcia) + pakiet Bezpieczna Strefa Zwierzaka

Ciasteczka specjalnie upieczone przez PsieSmaki

III miejsce

Pakiet Bezpieczna Strefa Zwierzaka

Reklamy

Nucia poleca – Choszczówka

Dzisiaj chcę Wam polecić świetne miejsce na wypad z psem, tym razem tuż obok mojego domu, na trasie do Legionowa. Miejsce, o którym dzisiaj będę pisać to Choszczówka, moja Pancia mówi, że kiedyś będziemy mieć tam dom i ja trzymam ją za słowo 🙂

Choszczówka leży w północno-wschodniej części Warszawy, można tam dojechać albo samochodem albo ciuchcią albo autobusem.  W przeważającej części są tam domki jednorodzinne, których mieszkańcy skupiają się w Stowarzyszeniu „Nasza Choszczówka”. Moja Pancia jest zakochana w tym miejscu, bo jest tam mnóstwo zieleni i można spacerować po lesie godzinami. Na taki właśnie spacer, pierwszy jesienny, wybraliśmy się dzisiaj całą trójką. Samochód zaparkowaliśmy zaraz za zjazdem z trasy na Legionowo, tuż przed wejściem do lasu. Nie byliśmy jedynymi spacerowiczami i wcale nas to nie dziwi, bo las ten jest niezwykle urokliwy, są tam dobrze oznaczone szlaki i cudowne powietrze. Oprócz spacerowiczów spotkaliśmy tam amatorów jazdy konnej (znowu się bałam konia, ale udawałam, że zaraz go pogonię;)) i przecudną sarnę (na szczęście byłam wtedy na smyczy i mogłam sobie tylko popatrzeć jak ta spryciula pięknie biegnie).

 

I takiego zwierza wytropiłam 🙂

Podczas naszej wyprawy namierzyliśmy super miejsce – Dziki Zakątek, o którym więcej można poczytać tutaj Możecie tam wybrać się z psem, na wycieczkę rowerową, albo szaleństwa na świeżym powietrzu w ramach wielu atrakcji jakie oferuje to miejsce. My niestety nie mamy fotek z Dzikiego Zakątka, ale na ich stronie  w galerii  znajdziecie wiele baaardzo zachęcających do odwiedzenia 🙂

Miejsce, w którym byliśmy na mapie (Dziki Zakątek, a obok piękny las idealny na spacery):

Nucia poleca – Agro „U Eli”, Kozłowo Mazury

Nie wiem czy pamiętacie, ale po powrocie z Darłowa, pojechaliśmy z Panciami na Mazury. To był spontaniczny wypad, bo w tym czasie była tam na wakacjach ciocia Asia, a my pojechaliśmy ją odwiedzić. Właścicielka miejsca, do którego pojechaliśmy bez problemu zgodziła się na mój przyjazd, a kiedy wyjeżdżaliśmy, powiedziała, żebym następnym razem przyjechała na dłużej. Kto wie czy nie skorzystam już wkrótce…;)

Agroturystyka „U Eli” to urocze miejsce na Mazurach, w Kozłowie gmina Sorkwity. Kozłowo to niewielka wieś, położona w magicznym miejscu. Nie ma tam tłumów i stoisk z pamiątkami, nie ma jachtów i maszyn do grania, dyskotek i nocnych klubów. To, co zachwyciło nas od razu to zupełna cisza, śpiew ptaków, pachnący las i piękne, dzikie jeziora.

Zatrzymaliśmy się w domku będącego częścią gospodarstwa „U Eli”. Na terenie gospodarstwa jest basen, sauna, boisko z siatką, a nawet wędzarnia. Jest to również doskonałe miejsce wypadowe np. do Mikołajek i Mrągowa.

Cisza i spokój…warunki tak inne od naszych codziennych, tak magiczne…

Za pobyt w tym miejscu, nierówną grę w naleśniki (czyli latające talerze;)) i pogaduchy, należą się buziaki cioci Asi, choć ona mówi, że nie chce ode mnie buziaków, bo śmierdzi mi z pyska ;P Niech będą więc podziękowania, a dla wszystkich innych zaproszenie do tego bajecznego miejsca, którego właściciele sami mają psy i są do nich bardzo pozytywnie nastawieni.

p.s. skupieni na ciszy nie zrobiliśmy żadnych zdjęć, ale poniżej jedno ze strony gospodarstwa „U Eli” www.babant.pl

Mapka: