2012 małe podsumowanie…

Oto co wordpress przysłał nam dzisiaj na maila 🙂

Here’s an excerpt:

600 people reached the top of Mt. Everest in 2012. This blog got about 4 400 views in 2012. If every person who reached the top of Mt. Everest viewed this blog, it would have taken 7 years to get that many views.

Click here to see the complete report.

Reklamy

Jak dbac o psa podczas mrozów?

Za oknem śnieg i temperatury poniżej zera. Lubię zimę, uwielbiam szaleć na śniegu, ale ze względu na mój wiek i różne dolegliwości, nie mogę robić tego bez dobrego przygotowania. Opiszę Wam teraz panciowe wymysły, czyli co robią, żebym mogła w pełni cieszyć się z zimowych spacerów.

Zacznę od tego, że nie będzie tu mowy o ubrankach, ani o psiakach mieszkających w budach, bo po prostu żadna z tych spraw mnie nie dotyczy. Na co dzień grzeję się w mieszkaniu, spaceruję po okolicznym lesie, a w weekendy wyjeżdżamy gdzieś za miasto, żeby poszaleć.

DSCF1118

Jakie są nasze zasady udanego spaceru zimą?

1. Troska o łapy – nie znoszę tego, ale wiem, że jest konieczna. Przed długim spacerem, albo też przed krótkim, ale w mroźne dni, pancia smaruje poduszki moich łapek wazeliną. Po powrocie do domu mam małe spa, bo moje łapy lądują w ciepłej wodzie – zmywa się w ten sposób paskudna sól z chodników, resztki wazeliny i lód, który czasem przykleja się między poduszkami. Na koniec suszenie łap, czyli wycieranie ręcznikiem. Całe to zamieszanie wokół łap trochę mnie drażni, ale znoszę to, bo przecież czego się nie robi dla porządnego spaceru.

2. Czas trwania spaceru – lubię szaleć bez umiaru, ale mój wet mówi, że podczas dużych mrozów nie powinnam się forsować. Spacerki mam więc krótsze, oczywiście takie, żebym się wyszalała, ale też nie trzęsła jak osika.

DSCF1137

3. Miejsce spaceru – zimą unikamy chodzenia po „posolonych” chodnikach, oprócz tego, co niezbędne, żeby dojść do lasu. Pancia mówi, że to w trosce o jej buty i moje łapy, więc ja jej wierzę 🙂

4. Jedzenie – tutaj nie mam za dużego pola do popisu, bo mam swoją ostrą dietę, ale pod kontrolą mojego weterynarza, zimą dostaję trochę większe porcje karmy. Podkreślam tu słowo TROCHĘ, bo chodzi o dodatkową energię, a nie o utuczenie świniaczka 😉

Cztery zasady u mnie wystarczają w zupełności. Mam ciepły dom i to mi wiele wynagradza. Przy tej okazji przypominam, że zima to okropny czas dla bezdomnych zwierząt. Postarajmy się im pomóc, tak jak każdy z nas może, chce i potrafi. Ja zapraszam Was na nasz świąteczny bazarek, który prowadzi nasza Grupa Dogblog – klik

Nucia