Jak dbac o psa podczas mrozów?

Za oknem śnieg i temperatury poniżej zera. Lubię zimę, uwielbiam szaleć na śniegu, ale ze względu na mój wiek i różne dolegliwości, nie mogę robić tego bez dobrego przygotowania. Opiszę Wam teraz panciowe wymysły, czyli co robią, żebym mogła w pełni cieszyć się z zimowych spacerów.

Zacznę od tego, że nie będzie tu mowy o ubrankach, ani o psiakach mieszkających w budach, bo po prostu żadna z tych spraw mnie nie dotyczy. Na co dzień grzeję się w mieszkaniu, spaceruję po okolicznym lesie, a w weekendy wyjeżdżamy gdzieś za miasto, żeby poszaleć.

DSCF1118

Jakie są nasze zasady udanego spaceru zimą?

1. Troska o łapy – nie znoszę tego, ale wiem, że jest konieczna. Przed długim spacerem, albo też przed krótkim, ale w mroźne dni, pancia smaruje poduszki moich łapek wazeliną. Po powrocie do domu mam małe spa, bo moje łapy lądują w ciepłej wodzie – zmywa się w ten sposób paskudna sól z chodników, resztki wazeliny i lód, który czasem przykleja się między poduszkami. Na koniec suszenie łap, czyli wycieranie ręcznikiem. Całe to zamieszanie wokół łap trochę mnie drażni, ale znoszę to, bo przecież czego się nie robi dla porządnego spaceru.

2. Czas trwania spaceru – lubię szaleć bez umiaru, ale mój wet mówi, że podczas dużych mrozów nie powinnam się forsować. Spacerki mam więc krótsze, oczywiście takie, żebym się wyszalała, ale też nie trzęsła jak osika.

DSCF1137

3. Miejsce spaceru – zimą unikamy chodzenia po „posolonych” chodnikach, oprócz tego, co niezbędne, żeby dojść do lasu. Pancia mówi, że to w trosce o jej buty i moje łapy, więc ja jej wierzę 🙂

4. Jedzenie – tutaj nie mam za dużego pola do popisu, bo mam swoją ostrą dietę, ale pod kontrolą mojego weterynarza, zimą dostaję trochę większe porcje karmy. Podkreślam tu słowo TROCHĘ, bo chodzi o dodatkową energię, a nie o utuczenie świniaczka 😉

Cztery zasady u mnie wystarczają w zupełności. Mam ciepły dom i to mi wiele wynagradza. Przy tej okazji przypominam, że zima to okropny czas dla bezdomnych zwierząt. Postarajmy się im pomóc, tak jak każdy z nas może, chce i potrafi. Ja zapraszam Was na nasz świąteczny bazarek, który prowadzi nasza Grupa Dogblog – klik

Nucia

 

Reklamy

Nie testuj na zwierzu!

Wszystko zaczęło się tydzień temu, kiedy szukałam nowego podkładu. Jak każda kobieta lubię czasem zmiany 😉 Szukałam więc informacji o nowinkach na rynku i opinii konsumentów. Jedną z pierwszych stron na jakie się natknęłam, było popularne forum, na którym opisuje się zalety i wady produktów. Wśród wad niektórych podkładów, obok konsystencji i zapachu, pojawiały się informacja o testach na zwierzętach. Do tej pory starałam się być na bieżąco – wiedzieć kto testuje, a kto nie. Tym razem poszukałam jeszcze głębiej i oto efekty mojego dochodzenia…

Nazywając się psiarą i miłośniczką zwierząt, czuję, że mam obowiązek zabierać na zakupy taką listęklik Staram się promować dobre praktyki, więc wyszukałam firmy, które nie testują i to im „nakręcam kasę”. Nie zaglądam więc do katalogu u koleżanki, która rozprowadza kosmetyki, nie zamawiam próbek i nie nabieram się na reklamy. Kupuję świadomie, a przy tym kolejny raz przekonuję się, że polskie firmy w tych dobrych praktykach wysuwają się na prowadzenie. Celem tego postu nie jest namawianie Was do wyrzucenia połowy łazienki do kosza, ale zachęcenie do refleksji, podczas kolejnych zakupów. Więcej o firmach, które testują swoje produkty (bo to nie tylko kosmetyki!) przeczytacie na stronach:

strony i blogi polskie:

http://www.nietestowane-na-zwierzetach.blogspot.com/

http://cruelty-free-blog.blogspot.com/

http://eksperymentynazwierzetach.wikidot.com/

wątek na popularnym forum (a tam inne, ważne adresy, namiary na sklepy z produktami eko, bieżące informacje)

strona na facebooku – uaktualniane informacje

A może Wy znacie inne strony warte polecenia?

Konkurs „Bezpieczny pies” – wyniki i refleksje

Przez ostatnie dwa tygodnie dostawaliśmy od Was zdjęcia Waszych psów – bezpiecznych psów. Konkurs dotyczył owego bezpieczeństwa na spacerze  i w podróży. Były więc szelki, paszporty, adresówki i odblaskowe kamizelki. O ile samych zgłoszeń było kilkanaście, o tyle wyłonienie zwycięzcy nie było trudne – dlaczego? Niestety kilku uczestników nie doczytało regulaminu i nadsyłali nam mixy, a więc kilka fotek scalonych w jeden plik pokazujący jak dbają o bezpieczeństwo psa. Zwykle na moją prośbę przesyłali potem jedno zdjęcie, ale zdarzyły się też rezygnacje z dalszego udziału.

Było też kilka wpadek i to naprawdę zastanawiających. Był więc pies w spacerowych szelkach przypięty pasami, była także klatka wystawowa jako transporter, był też psiak jadący luzem w bagażniku (na tyle mały, że mógłby swobodnie spacerować po samochodzie). Jaka jest moja refleksja? To dopiero początek tej drogi, początek troski o psie bezpieczeństwo, ale przede wszystkim początek edukacji opiekunów zwierząt. Wiem sama, że inwestycja w bezpieczeństwo jest kosztowna – idealna klatka dla Nuci kosztuje grube dolary, trzeba ją sprowadzać z USA, ale jest tak zabezpieczona, że pies ma jakieś szanse w trakcie wypadku, w klatce wystawowej albo na smyczy, te szanse są zerowe.

Bezpieczna Strefa Zwierzaka opisuje na swojej stronie takie przykłady dobrych i złych rozwiązań. Jeśli macie wątpliwości, piszcie do organizatorów tej akcji, pytajcie, sama wiem, że chętnie pomagają.

WYNIKI

Wśród przesłanych zdjęć, po rodzinnych naradach, zdecydowaliśmy się przyznać tylko dwa miejsca. Wybraliśmy te zdjęcia, na których pies jest naprawdę bezpieczny, od początku do końca.

Zwycięzcą, bezkonkurencyjnym okazał się Bonzo, który zdobył główna nagrodę – kong classic oraz pakiet Bezpieczna Strefa Zwierzaka

II miejsce – sznaucer miniaturka Czort, który dostanie od nas Psie Smaki i pakiet Bezpieczna Strefa Zwierzaka

Prosimy o kontakt mailowy i podanie nam adresu do przesyłki, a zwycięzcę o podanie wagi psa, tak, żebyśmy dobrze dobrali rozmiar Konga. A oto najlepiej zabezpieczony psiak, spośród przesłanych zgłoszeń 🙂

„Bonzo jest zabezpieczony na wszelkie sposoby, chyba tylko kataklizm lub pogoń za sarną mogłyby nas rozdzielić :)”

Gratulujemy!